- auć! Niech cię szlag, Niuta!
Najlepsza kryjówka przed klubem (polecona przez doświadczoną już Niutę) okazała się być kłującym krzewem.
Koteczka zerknęła w swoje notatki. Tak. Manuel jak zwykle zaczynał pracę o szesnastej. Jego luksusowy samochód zatrzymywał się na niestrzeżonym parkingu piętnaście minut przed czasem. Minutę zajmowało mu przyczesanie włosów na głowie, a spacer na miejsce do kolejne trzy. Wszystko jak w zegarku. Szwabska precyzja. Codziennie, od siedmiu dni, Koteczka obserwowała jak wchodził do przybytku, zdejmował marynarkę i przebierał się w roboczy uniform. Dziś były to stringi w panterkę. Tej nocy przezwycięży strach i w końcu to zrobi. Czekolada bulgotała w ogromnym garnku i aż prosiła się o świeżą porcję mięsa.
Każdego poranka męskie bóstwo kończyło pracę o czwartej. Koteczka przysypiała już, wprawdzie, lecz widok Manuela wyłaniającego się zza drzwi wejściowych szybko ją pobudził. Miała już plan.
- halo, herr Manuel! – zaświergotała Koteczka, ukrywając niepokój
- jaaa?? – odpowiedział zaciekawiony Manuel i zlustrował panienkę od stóp do głów. Co takiego w nim widziały? Czy to jego zniewalający głos? Boski urok? Nażelowane włosy, czy może starannie dobrana bielizna, pasująca tematycznie do występów?
- herr Manuel, bitte! – to mówiąc, dziewczyna wręczyła mężczyźnie bukiet najpiękniejszych róż, jakie kiedykolwiek widział
- jaaa, danke! – podziękował i powąchał ów bukiet. Jego nozdrza, przygotowane na słodki zapach kwitnących róż, bardzo się rozczarowały. Połechtał je smród niegodny nawet miana krowiego łajna zmieszanego z formaliną. - was ist daaaa…
Nie dokończył. Miękko osunął się na rozkładany kieszonkowy materac, podstawiony przez Koteczkę w chwili jego nieuwagi.
- no, najtrudniejsze mam już za sobą – wysapała Koteczka, ciągnąc bezwładne bożyszcze przez pusty parking.
- Pupek, herbata! – zarządziła Dusia – a ty daj mi to.
- hyhyy, wygrałyśmy! Merlin da mi buziaczka? – spytała Malinka wyciągając zeszyt spod koszulki
- nawet da się poklepać po pupci, jak mu rozkażę. – duma Duśki wynosiła ją pod niebiosa. Wreszcie dostała to, czego chciała. Matematyczny skarb Koteczki. Teraz może przeprowadzić zagładę.
- taaaaaaak! – zakwiczała triumfująca Malinka, nie zwracając uwagi na Dusię, która podniecona wertowała strony zeszytu.
- jest tangens… i sinus… wzory skróconego mnożenia… Czocher zje swoje kapcie z zazdrości! A dla ciebie mam kolejne zadanie… ukryjesz ten zeszyt w…
Malinka nachyliła się do rozmówczyni, łapczywie łykając każde słowo spadające z ust panny Dusi. Spełni każdy jej rozkaz, niech tylko sprowadzi Merlina!
Dziwne to spa. Wielokrotnie dostawał imienne zaproszenia od różnych sponsorów, jednak żaden z nich nie zaskoczył go jeszcze niespodziewaną kąpielą w czekoladzie!
- a pryśnic? – spytał na widok Koteczki zbliżającej się z dużym, czarnym workiem na śmieci.
- dzisiaj kein pryśnic, pryśnic kaput! – zakomunikowała Koteczka i unikając patrzenia na praliny w czekoladzie, pomogła Manuelowi wstać i wyjść z wanny. Mleczna czekolada potrzebowała tylko chwili, by utworzyć twardą skorupkę. Dziewczyna krzyknęła „achtung!” i owinęła mężczyznę workiem, nim ten ponownie krzyknął „was ist daaas??”.
Niuta była w siódmym niebie, gdy odpakowała swój prezent. Maniek zdążył co prawda zlizać czekoladę z ust, brody i czubka nosa, jednak reszta jego ciała pokryta była słodką, brązową mazią. Podskakując i kwicząc z ekscytacji, sięgnęła do kieszeni i rzuciła w Koteczkę okularami Gaby, w ogóle nie patrząc w jej kierunku.
Gaba nie potrzebowała ani chwili, by rozpoznać postać z rysunku.
- ależ to Malina!
- Malina? – spytała niepewnie Koteczka, chowając kartkę do kieszeni – kim ona jest?
- a cholera ją wie. Przychodzi tutaj, błagając o powrót naszej byłej gwiazdy, Merlina. Pisze do niego listy! Od jego odejścia nie chce patrzeć na rozkładanie nóg, nawet moich… - zasmuciła się Gaba i chętnie przyjęła papierosa od empatycznej Koteczki
- a cholera ją wie. Przychodzi tutaj, błagając o powrót naszej byłej gwiazdy, Merlina. Pisze do niego listy! Od jego odejścia nie chce patrzeć na rozkładanie nóg, nawet moich… - zasmuciła się Gaba i chętnie przyjęła papierosa od empatycznej Koteczki
- wiesz gdzie mogę ją znaleźć?
- jest popularna w mieście, ale nikt nie wie gdzie mieszka. Chyba znam osobę, która mogłaby cię dalej pokierować…
Wspomniana Malina w owym czasie przemierzała Górę Zagłady, wynajętą na tę okazję przez Duśkę. Samotna wędrówka do Krainy Rozpaczy nie służyła jej. Pośród bezkresnych skał i beznadziejnej szarości, niewiasta kroczyła coraz mniej pewnie, wahając się, czy wykona zadanie. W końcu padła na kolana, podnosząc znany już zeszyt do góry i wrzeszcząc:
- MEEEEEEEEEEEEEERLIIIIIIIIIIIIN!
CDN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz