Dziewczyna leniwie przeciągnęła się, przewracając przy okazji stosy brudnych naczyń zagracających stolik.W tym samym momencie odezwał się budzik, wrzeszcząc 'CZAS NA WYBICIE DZIECI NEEEEOOOO!!!' Został on brutalnie kopnięty w najdalszy kąt pokoju,co odczuł również wielki,czarny kocur.
'Pora wstać' pomyślała dziewczyna.Dokonując błyskawicznych obliczeń na podstawie kąta padania promieni świetlnych, ustaliła, że jest godzina 12:31.
-Cholera-syknęła-Ja się tu obijam,a dramy się same nie obejrzą...
Przekopując się przez stertę gazet, książek, plątaniny kabli i pustych opakowaniach po chińszczyźnie, dotarł do celu- ukochanego laptopika.
-Draaaamy,draaamy,draaaamy...-nucąc, odpalała kolejne strony z najnowszymi odcinkami.-Zostałyście tylko wy i ja...
Przybrawszy odpowiednią pozycję na krześle, maksymalizując ekran i zacząwszy śpiewać motyw przewodni serialu, usłyszała tajemniczy głos.
-Pan Kot jest rozczarowany twoim stosunkiem do egzystencji!
Dziewczyna obróciła się gwałtownie.
-Kto to powiedział?!- na wszelki wypadek przyjęła pozycję obronną i uzbroiła się w nożyczki.-Mówić,bo powycinam! Powyzabijam!
-Nie poznajesz mnie? To ja. Pan Kot.
-Pan...Kot?
-Tak, ciemnoto, Pan Kot, twój kot.
-Od kiedy ty umiesz mówić? I jak... I czemu nigdy nie...
-Moja droga, odzywam się, gdy to jest koniecznie. A dzisiaj twoja sytuacja osiągnęła stan krytyczny.Postanowiłem przemówić. Głosem rozsądku...którego nie masz...Marchew.
Oburzona Marchew poprawiła tłuste, splątane zielone włosy i przybrała rozumną minę.
-W dodatku śmierdzi tu gorzej niż w Woodstockowym Toi Toiu. Gdzie się podziała dawna,dumna i szlachetna Imperatorka, Pogromczyni Pokemonów, Królowa Internetu i Leśna Wróżka Marchew? Wyglądasz jak jej najmarniejsza podróba. Gdzie ten dawny półuśmiech i rozwiane włosy? Gdzie ten błysk w zębach i cięty język?
-Nie ma- burknęła Marchew- Umarły.
-Moja droga. Musisz po prostu uwierzyć. Wystarczy tylko parę słów. Możesz być znowu na szczycie. Możesz powrócić do dawnego,wspaniałego życia...-Kot przemknął po pokoju i stanął na piedestale- Czyż nie tego właśnie chcesz? Nie tego potrzebujesz?Chodź za mną....zrób wszystko,co ci każę...a powrócisz na szczyty.
Marchew w osłupieniu stala i sluchała Pana Kota. W końcu, po dłuższej chwili, przełknęła ślinę i drżącym głosem powiedziała:
-Mów mi,co mam robić.
_____________________
-Dobra. Po pierwsze, musisz ogarnąć ten syf w tym pokoju. Jak sobie wyobrażasz przyjmować tłumy fanek? Przecież nawet nie wejdą.O, proszę. Jak ładnie. Grzeczna dziewczynka. Teraz, zmyj ten paskudny makijaż i umyj włosy. Chociaż w sumie można by je podciąć. Albo w ogóle zmienić. Niech wyglądają, jakby wiecznie wiał w nie wiatr. O-tak właśnie. Delikatny,delikatny makijaż. Ot takie lekkie muśnięcie świeżości. Pięknie. Wracasz do formy. Zdejmij tą ohydną koszulkę z pedobearem. Proszę-ile masz ładnych sukienek. Zakładaj. I lataj sobie boso. Niech będzie trochę hipstersko. Podlej kwiatki. Zjedz jakieś jabłko.... I włala. Królowa jak nowa.
Marchew spojrzała w lustro. Wyglądała już jak dawniej, zgoliła nawet paromiesięczny zarost na twarzy.Wciąż jednak nie czuła się pewnie.
-Panie Kocie-odezwała się w końcu- I co teraz mam zrobić?
-Teraz,kochana, otwórz te drzwi.
-Te?
-Cholera, a widzisz inne?Tak,te.
-Ale...co będzie dalej? Co się stanie,jak wejdę do tego świata?...Boję się...
-Moja droga...Będę twoim przewodnikiem,nie martw się. Po prostu otwórz... drzwi do lepszego świata, którym już za niedługo będziesz rządzić.