Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oladance. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oladance. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 grudnia 2011

You are next, cz.3 - ostatnia

- chyba mamy problem. Tym razem moja ochrona. – głos Igasa drżał, ukazując mieszankę żalu i złości. Nie cierpiała sytuacji, w których czuła się tak bezsilna. Wszystko było zaplanowane. Zagrożeni otrzymali specjalne instrukcje samoobrony i zostali umieszczeni w oddalonych od siebie miejscach. Nikt jednak nie przypuszczał, że genialny plan nie uwzględniał jednej zmiany…

Książka rzucona przez Megi z impetem uderzyła w okno wybijając szybę. „Psiakrew.” pomyślała. „Znowu nas przechytrzył.”
- przecież nie było jej na liście! – krzyknęła Carolli, wchodząc wraz z resztą towarzystwa do pokoju – przecież to ktoś z nas miał zginąć!
- taak, a my mieliśmy zostać dokładnie poinformowani? Dzień dobroci dla zwierząt? „Słuchaj, zabiję cię jutro, więc się przygotuj”? – prychnęła Duśka.
Megi nie mogła wydusić z siebie słowa. Dyskusja koleżanek tylko podnosiła jej ciśnienie i czuła, że następny cel rzuconej książki będzie krwawił. Nie lepiej miała się Igas, którą poczucie winy znów pchnęło w objęcia znanej nam już dobrze butelki.
Pociągając ulubiony nektar, mimowolnie odtwarzała w pamięci wydarzenia sprzed kilkudziesięciu minut, a wspomnienia jak natrętne muchy uderzały o jej czaszkę. Hałas przed schronieniem. Krew. Rozczłonkowane ciało pośród drzew.
- Malinka! – krzyknęła, podbiegając do głowy koleżanki – przepraszam cię! Nie wiedziałam, Malinka!
Zakrwawiona głowa mrugnęła i wydała z siebie stłumiony dźwięk.
- Nie… ty jeszcze żyjesz?? Kto ci to zrobił?!
- Oadęh… - stęknęła Malinka, używając wszystkich swych sił.
- Nie rozumiem cię… przepraszam! Malinko, będę o tobie pamiętać!
- Oadęhh!
- ja ciebie też! – po policzku Igas spłynęła pierwsza łza.
- khuuuk! – wysapała głowa Malinki.
- kciuk? – dziewczyna była zdezorientowana, lecz szybko znalazła zawiniątko ofiary.
Malinka przyjęła do ust ukochany gadżet i zaczęła cichutko ssać. Po chwili zasnęła snem wiecznym.

Igas, otrząsając się ze wspomnień pociągnęła kolejny łyk.

Trzeci portret leżał na podłodze pośród kawałków stłuczonego szkła. Postać wstała z fotela i zgrabnym, tanecznym krokiem podeszła do biurka. W szufladzie znajdowała się papeteria w renifery i wieczne pióro. Tajemnicza osoba zasiadła do notowania. „Ułożymy sobie kolejny plan…” pomyślała, po czym zaniosła się demonicznym śmiechem.

Następnego dnia cała ekipa w napięciu oczekiwała na zapowiedziane wcześniej przez Megi zebranie. Szefowa sztabu przybyła trzaskając drzwiami. Dopiero po chwili dziewczęta zorientowały się, że kobieta mocno trzyma za ubrania jakąś postać.
- chyba masz nam coś do powiedzenia… - warknęła Megi potrząsając zapłakaną istotą
- ppp-przepraaaszam waaaas! – jęknęła Carolli, a z nosa wyskoczył jej mały gil.
W pokoju zaległa cisza, którą po chwili przerwała Dusia.
- chcesz nam powiedzieć, że to ONA stoi za tym wszystkim?
- wiedziałam – syknęła Marchewka, opierając się o ścianę
- nie wierzę, nie ona! – Czocher zakryła twarz dłońmi i zaczęła głośno szlochać w objęciach Oli Dance
Szum rozmów, płaczu i zgrzytania zębów przerwał trzask tłuczonej butelki. Igas podniosła się ze swego miejsca i patrząc głęboko w oczy wystraszonej Carolli, wycedziła przez zęby:
- do karceru.

„Hahahaha. Jak zwykle. Ja mogę wszystko, one nic. Nigdy mnie nie złapiecie” – zaśmiała się złowieszczo postać w ciemnym pokoju, po czym zaczęła spisywać szczegóły kolejnego aktu w swym dramacie.

W kwaterze głównej Poland-Polska było cicho i spokojnie. Żałoba nie minęła, lecz areszt Carolli dał zebranym namiastkę poczucia bezpieczeństwa. Megi poprosiła ekipę o przygotowanie wszystkich danych do osądzenia oskarżonej.
- zacznijmy od Niuty. – rzekła Megi grobowym głosem – w dzień naszego spotkania widziałam Carolli w jej wiosce. Jestem tego pewna.
- to niemożliwe – załkała ponownie Czocher – tamtą noc spędziłyśmy u mnie, grałyśmy w bierki!
- Niuta zginęła pomiędzy dwudziestą a dwudziestą pierwszą trzydzieści. To daje Carolli pół godziny na dotarcie do twojego domu. Wykonalne, jeśli ma się latającego buraka – riposta Megi pozbawiła Czochera argumentów.
- Ale w dniu zamachu na Fokę nikt nie kontaktował się z Carolli i nie widział jej w pobliżu straganu! – wydedukowała Marchewka – przeanalizujmy jej zachowanie, na pewno czegoś się dowiemy! – dodała przyszła pani psycholog wymachując rękami.
- No właśnie. Nikt jej nie widział, zatem nie ma alibi – rzekła ponuro Igas ze swojego kąta, zaskakując wszystkich nagłym przejawem aktywności.
- a co z zabójstwem Malinki? – spytała Oladance – jestem bardzo ciekawa waszych opinii.
Megi nabrała powietrza, szykując się na dłuższy wykład.
- jak wiemy, Malinka była przydzielona do ochrony Igas. Carolli była w kręgu osób zaznajomionych z planem działania. Jej schronienie było na tyle blisko, że mogła na chwilę czmychnąć z pola widzenia – zastanawiała się Megi, mierzwiąc swoje włosy
- nie spodziewałam się tego po niej… - szepnęła Igas – żeby takie dziecko miało tyle siły? Ale obrażenia mówią same za siebie. Możecie sobie to wyobrazić, wiecie przecież w jakim stanie ją znalazłam… - kontynuowała, nie zważając na zdziwienie na twarzach większości koleżanek
- też byłam tym zdziwiona. Nie sądziłam, że Carolli okaże się odcinającą głowy psychopatką. – westchnęła Oladance.
Megi i Igas wymieniły znaczące spojrzenia i podeszły do Olidance.
- wiemy ile wysiłku włożyłaś w śledztwo. Dziękuję – Megi wyciągnęła rękę, którą Oladance chętnie uścisnęła. W tym samym momencie na jej nadgarstku zacisnęły się zimne kajdanki trzymane przez Igas
- Oladance, aresztuję cię pod zarzutem spowodowania śmierci Niuty, Foki i Maliny oraz groźby śmierci pod adresem pozostałych. Masz prawo zachować milczenie.

Udana akcja napawała dziewczęta dumą i pozwoliła częściowo ukoić ból po stracie bliskich, a Megi zyskała +10 punktów do respektu.
- wyjaśnicie nam o co chodzi? – prychnęła Duśka, niezadowolona z bycia poza centrum uwagi – po co ta cała szopka z Carolli?
- to proste. Musiałam zaangażować kogoś do roli zabójcy, żeby uśpić czujność Oli. – odparła Megi z dumą w głosie.
- ja nadal nie rozumiem na jakiej podstawie ją aresztowałyście – stwierdziła oswobodzona już Carolli
- przypomnijcie sobie co powiedziała w rozmowie o Carolli. – podpowiedziała Megi
- „Nie sądziłam, że Carolli okaże się odcinającą głowy psychopatką”… - wyrecytowała Czocher, myśląc intensywnie nad sensem owego zdania, jednak ten, niczym balonik wypełniony helem umykał jej dłoniom i uniósł się hen, daleko.
- no właśnie. – Igas przebiła metaforyczny balonik – „odcinającą głowy”. Tylko ja, Megi i Oladance wiedziałyśmy w jakim stanie była Malinka.

Czocher otwarła buzię ze zdumienia. Duet Megi-Igas właśnie urósł w jej oczach do rozmiarów bogiń.

The end.



sobota, 5 listopada 2011

You are next, cz.2

- Merlin najlepszym naszym przyjacielem jest… Merlin najlepszym naszym przyjacielem jest!
- Malina! Poczekaj, pomogę ci! – Oladance szybko odebrała ciężkie pakunki z rąk dziewczyny – podobno jest kolejne zebranie w sprawie tajemniczych ataków!
- właśnie dlatego niosę jedzonko! – zakwiczała radośnie Malina prezentując wnętrze kartonu. Obok zeszytów ozdobionych podobizną Merlina, w środku umieszczono jeszcze sok, zapas słonych paluszków i chrupek.
Oladance poczuła, jak grawitacja niebezpiecznie działa na ślinę w jej ustach. Zamknęła pospiesznie buzię i nacisnęła klamkę drzwi z napisem „Poland-Polska”.

- spóźnialskie siedzą na ziemi – warknęła Megi trzymając plik kartek w rękach – jak już powiedziałam, powołana zostanie specjalna Komisja Inwigilacji Członków Klubu. Oprócz prowadzenia śledztwa wśród członków klubu, będziemy zajmować się szczególną ochroną osób zagrożonych.
- zagrożonych?! – wykrzyknęła przerażona Carolli
- jak pamiętacie, bo śmierci Foki Izabellinka odebrała list z pogróżkami. Nie tylko ona – to mówiąc, Megi podała kartkę stojącej w pobliżu Dusi.
- „Strzeżcie się, albowiem koniec jest bliski! Pożegnacie się z życiem w następującej kolejności: Marchewka, Czocher, Megi, Dusia, Igas, So cute, Carolli. A na koniec… zobaczycie!” – przeczytała drżącym głosem, po czym wyciągnęła telefon – Pupek! Przywieź moją książeczkę czekową W TEJ CHWILI!
- Nie… to niemożliwe! Nie może tak po prostu pozbyć się tylu osób! Dlaczego chce to zrobić? Jak możemy się chronić? Co ty robisz, Dusiu?? – zasypywała pytaniami Igas.
- jak to co? Chcę kupić życie! – krzyknęła wzburzona Duśkosława.
- Duśka! Wiedziałam, że pomimo pieniędzy masz dobre serce! – wzruszona Czocher ruszyła, by przytulić koleżankę, lecz została brutalnie odepchnięta.
- MOJE życie. – zaśmiała się perfidnie.
Serce Maliny zrobiło fikołka. Koleżanki kłóciły się o możliwość ratowania swojej lub czyjejś skóry, podczas gdy morderca planował zamach na kolejną osobę. Klub, który kochała, miał zostać spustoszony. Odebrany jej po raz kolejny. Po nałożonej na nią niegdyś banicji, dziewczyna bardzo cierpiała. Dopiero po dłuższej rozłące dziewczyny ponownie przyjęły ją do swego towarzystwa i obdarzyły ciepłem, które niedługo miało wygasnąć.
- NIEEEEEEEEEEEEEEEEEE! – zaszlochała wybranka Męsona i zaczęła się kiwać.
- Malina… - wyszeptała Carolli, zmartwiona nagłym atakiem paniki
- zabiję gnojaa! Zabiję! Nie odbierze mi domu! – zapłakana Malinka wyciągnęła z torebki małe pudełeczko oznaczone etykietką „kciuk Merlina”. Kciuk był przyjemny w smaku i bardzo ją uspokajał, więc szybko zapadła w spokojny sen pod ścianą.

Dawno, dawno temu, gdy Malinka była jeszcze niedojrzałą jarzembiną, miewała napady płaczu, kiedy dzieci na podwórku wyśmiewały jej niecodzienne relacje z ojczymo-idolem.
- ułaaaaaaaułaaaaaaaaaaaaa! – łkała dziewczynka, rozmazując nieudolnie wykonany makijaż
- nie płacz, kochanie! Merlinek da ci cukierka! – mężczyzna wyjął z kieszeni karmelka i wcisnął małej do ust
- tfu! Zabiez swoje cukierki! Nie chcem ich!
- a może gumę? Chrupkę? Wafelka? Gąbkę? – Merlin niestrudzenie wpychał małej wszystkie wymienione produkty, usiłując uciszyć atak histerii. Zrezygnowany niepowodzeniem, spojrzał na swą lewą dłoń.
Szósty palec, a raczej kciuk, wyglądał nader okazale.
- am am am. – Malinka zasnęła energicznie ssąc dodatkowy palec mężczyzny.
- w zasadzie do niczego mi się nie przyda… - pomyślał Merlin i wziął mini siekierkę.
Od tego dnia minęło kilka ładnych lat. Kciuk był najwierniejszym przyjacielem dziewczyny i nigdy jej nie zawiódł.


- zabijęę…  zniszczę…  jeszcze pożałujecie bycia elitą! – postać zaśmiała się. W pokoju panował półmrok, a stojąca w rogu lampka oświetlała jedynie dłoń kurczowo trzymającą poręcz fotela oraz ścianę na wprost tajemniczej osoby. Na podłodze leżały już dwa portrety. Odłamki szkła ukazywały uśmiechnięte oblicza Niuty i Foki. Trzeci portret niebezpiecznie chybotał na gwoździu.
- dla ciebie mam coś specjalnego…

Tego dnia sytuacja była wyjątkowo napięta.
- „Strzeżcie się. Koniec jest blisko. Macie 24 godziny żeby zapobiec tragedii.” – Czocher kucnęła pod ścianą i zaczęła płakać. Było źle. Musiały zmobilizować wszystkie siły, by chronić dziewczęta z listy. Zerknęła jeszcze raz na kawałek papieru w nadziei, że raz zapisana kartka zmieni swoją treść, lecz niestety wciąż była druga, zaraz po Marchewce.
- nie rycz. Coś wymyślimy – to mówiąc, Igas naładowała pistolet. – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego.
Każda z dziewczyn na liście miała obstawę w postaci osoby niezagrożonej. Wszystkie nasze bohaterki zakupiły też miotacze ognia i pistolety. Wszystko było dopięte na ostatni guzik. Najbardziej zestresowana była Marchewka, numer jeden na liście.
- nie łaź tak, dekoncentrujesz mnie. Muszę być skupiona, żeby dostrzec najmniejszy ruch! – ofuknęła chroniąca ją Gaba, polerując nowiutki pistolet
- kiedy ja tak… tak bardzo chcę żyć! Nie spisałam testamentu! Komu zapiszę mój las?? – rozgorączkowana rusałka rwała swe zielone włosy z głowy, zanosząc się płaczem.
- Mikropiksel? Czy Mikropiksel mnie słyszy? – wrzasnęła Gaba do krótkofalówki
- chrrrr…. Zzzz…
- Piksel?
- Nie, Jared, dzisiaj nie mogę…
- WSTAWAJ Z TYŁKIEM W TEJ CHWILI!
- chrr… Tak jest, Mikropiksel melduje gotowość do działania! – powiedziała przeciągle, szybko budząc się ze snu.
- z Duśką wszystko w porządku? – warknęła Gaba
Piksel szybko spojrzała na Duśkę, która z pasją dorysowywała penisy na twarzach aktorek w kolorowej gazecie
- tak, znalazła sobie ambitne zajęcie.
- ej, ty tam, z krótkofalówką! Przenieś mnie pod tamto drzewo. To daje zbyt mało cienia.
- bez odbioru… - zrezygnowana Mikropiksel zakończyła rozmowę i zabrała się za przenoszenie. – ja ci dam „ej ty tam”…
- ZWARIOWAŁAŚ? WIESZ KIM JESTEM? NATYCHMIAST PRZESTAŃ! BO CIĘ WYDZIEDZICZĘ! WSZYSTKICH WYDZIEDZICZĘ!!
Duśce stanowczo nie podobała się koncepcja przeciągnięcia za nogi.

Tymczasem Ktoś w zupełnej ciszy obserwował swoją następną ofiarę beztrosko strugającą laleczkę z kawałka drewna.

Igas usłyszała tylko szelest liści i tupot stóp. Instynkt mówił jej, że zdarzyło się coś, na co nikt nie był do końca przygotowany. Chwyciła broń i wyszła ze schronienia. To co zobaczyła sprawiło, że żołądek wyrzucił z siebie niedawno zjedzony obiad.
Kilka chwil później telefon Megi znów zadzwonił.
- chyba mamy problem. Tym razem moja ochrona.

C.D.N.