niedziela, 5 czerwca 2011

Odwieczna wojna...

Dziewczynę obudził potworny, szczypiący w oczy smród. Wyskoczyła z łóżka, desperacko szukając po pokoju maski gazowej. Założywszy ją, mogła wreszcie zlokalizować źródło paskudnego zapachu. Źródło okazało się leżeć bezczelnie w jej łóżku.
-PUTIN!-krzyknęła owa dziewica.
-Cześć, maleńka. Jak ci się podobało w nocy?-spytało owo coś nazwane Putinem.
Nasza...prawdopodobnie już nie-dziewica poczęła groźnie na niego warczeć, obnażając śnieżnobiałe zęby spragnione krwi. Brutalnie chwyciła biednego Putina i zaczęła targać go po schodach.
-Czocherku! Kochanie ty moje! Nie rób tego! -krzyczał Putin, który prawdopodobnie wiedział, jaki los go czeka. Jednak jego luba go nie słuchała. Wkroczyła do małego, ciemnego pomieszczenia i zaświeciła światło.
-Nie... -przerażony Putin zdrętwiał. -Tylko nie to... nie rób mi tego! -błagał Czochera.
Ta jednak nie zważała na jego prośby. Podeszła do pralki stojącej w kącie i brutalnie wepchnęła do niej szarpiącego się Putina. Zatrzasnęła drzwiczki i z furią w oczach ustawiła temperaturę na 90 stopni i włączyła funkcję wirowania.Pralka zaczęła leniwie obracać bęben z Putinem w środku.Po chwili w całym domu rozbrzmiał szatańsko jaskrawy śmiech Czochera.
-Smród zlikwidowany- mruknęła zadowolona pod nosem, po czym poszła do pokoju, by móc w spokoju rządzić swoim małym państwem.Czocher-zła-królowa i jej Putin w pralce.
______________________________________________________________________________


W tym samym czasie, w miejscu, gdzie nawet światło nie dociera(nie, to nie jest dupa Murzyna) w miejscu, gdzie czarny jest bardziej czarny od czarnego u Czochera, w miejscu,gdzie smród jest bardziej smrodliwszy i wszytsko jest lepsze, niż tam, gdzie jest Czocher, mieszkała dziewczyna zwana Dusławą -w skrócie Dusią.

Duśka nienawidziła Czochera. Wręcz nią gardziła. Od wieki wieków te potężne kobiety ze sobą rywalizowały, przy okazji niszcząc i pustosząc wielkie obszary. Niestety nic nie zapowiadało wygranej jednej z nich ani pogodzenia się obu stron. Były one jak boginie greckie. Wściekle, wyżywały się na zwykłych śmiertelnikach. Z czasem ludzie zaczęli składać im ofiary z pokemonów, emo i różnych odmian wannabe. Tak naprawdę przysporzyli im nowego powodu do kłótni- obydwie obserwowały dary, jakie dostawała ta druga. Jeśli nie daj Boże jedna dostała gorszą ofiarę, mściła się okrutnie. Największą karą, jaka zaznała ludzkość pod skrzydłami Duśki, było zabranie z ziemi w 1994 Kurta Cobaina. Jednak Czocher, chcąc być lepszą, zabrała Ryszarda Riedla, a w zamian dała światu Justina Biebera. Było to okrutne posunięcie. Dusia od tej pory próbowała nadrobić straty wszelakimi trzęsieniami, wybuchami, tornadami i różnymi takimi. Pewnego razu stworzyła Rebeccę Black, jednak ta była na tyle niedopracowana i słaba, że ludzkość zniszczyła dziewczynkę w jeden dzień.

Duśka siedziała na swoim tronie, próbując wymyśleć kolejną zemstę na Czocherze. Nie dość, że jej plan 'Rebecca Black nauczycielem dni tygodnia' się nie powiódł, to jeszcze tajny agent Putin przeszedł na stronę Czochera.
-Do stu tysięcy... -myślała chwilę, chcąc znaleźć jakieś ładne określenie-...Do stu tysięcy MakWrapów! Nie starczyło jej,że zamknęła wszystkie jednorożce na ziemi?!-rozgoryczona Duśka wstała i ruszyła w kierunku drzwi. Jej wierna gadająca sucz, Molka,podążyła za nią.
-Porzucamy dzisiaj piłeczkę? - spytała z nadzieją. Piłeczką Molka nazywała głowę Osamy Bin Ladena (który to został zesłany przez Czochera i tryumfalnie zabity przez Duśkę)
-Nie- warknęła Duśka-Dzisiaj musimy zemścić się jakoś na Czocherze.
-Może ześlemy na jej królestwo armię Sucharów i Pozerów?
-Nie, Molciu, to juz bylo i jest niemodne. Mam lepszy pomysł. SŁUGA!!-zawołała.
Do pokoju wkroczyła przestraszona dziewczyna.
-T-t-t-tak, Wasza Mrocznośc?-wydukała.
-Za pięć minut chcę widzieć na swoim placu armię tych, no, hipsterów. Tak, hipsterów. Tego jeszcze nie miała, to ją zniszczy! - dodała jeszcze do siebie.
-Tak jest!
-Możesz odejść, sługo. Tak właściwie... jak miałaś na imię?...
-Carolli, Wasza Mroczność.
-A, fakt. Dobra, idź już. I pamiętaj, masz pięć minut.
Duśka z zadowoleniem wyjrzała przez mroczne okno.
-Właściwie, Molciu, to możemy dzisiaj porzucać piłeczką-rzekła, gdy ujrzała zmierzających ku Czocherowi hipsterom.
Dusia i Molka podziwiają swą armię hipsterów.
_________________________________________

-Co jest?! - krzyknęła z niedowierzaniem Czocher,widząc armię idącą w jej stronę. Miarka się przebrała, Duśka przesadziła. Co gorsza, Czocher nie miała nic w zanadrzu. Czuła, że nie podoła hipsterom.
-Chcę umrzeć- wyszeptała- Ciężarówko proszę przejedź...
Jednak czuła, że nie może się tak łatwo poddać.
-Jest tylko jedna osoba, która może mi pomóc- orzekła.
Po czym wsiadła do Czochermobilu i poczocherowała w stronę jasnej, świetlistej krainy ociekającej zlotem, różem, słodyczami i przepychem.

CDN.

6 komentarzy:

  1. CO TO ZA OSOBA?! Jestem bardzo ciekawa dalszego ciągu, nie każ mi czekać, proszę ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety nie mogę zdradzić.Mogę jedynie powiedzieć,że ta osoba również jest(podobno) królową.Dalsza część już wkrótce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyli...? Tak mniej/więcej?

    OdpowiedzUsuń