Był ciepły, jeszcze wiosenny poranek. Szukając po omacku butelki wody, dziewczyna stłukła co prawda lampkę, lecz już za drugim razem jej ręka sięgnęła po ten życiodajny płyn, tak istotny dla ludzkich ust po tak orgiastycznej uczcie, jaką był wczorajszy melanż na dzielni.
Po otwarciu jednego oka spostrzegła, że nadszedł już dzień.
- LELUM POLELUM, SPÓŹNIĘ SIĘ! – krzyknęła nagle i wyskoczyła z łóżka, spadając na walające się po pokoju dowody uwielbienia dzieci z różnych zakątków Polski. Wnet zorientowała się jednak, że nie może wystąpić przed ludzkością w dziurawej i przepoconej koszulce z imprezy, czy zarzyganych rajstopach. Postanowiła zrobić się na bóstwo.
Kilka chwil później, gdy poranna temperatura podskoczyła o kilka stopni Celsjusza, tłumy czekały już zgromadzone przed celem pielgrzymek pokemonów wszelkiej maści. Nagle tłum rozstąpił się, a otwierane wrota ukazały zgromadzonym blask i wdzięk nadchodzącej idolki. Na różowy dywan pewnym krokiem, stopami odzianymi w obuwie ze szlachetnej, jasnej skóry weszła ONA. Olśniewająca niczym czubki lakierków. Świeża jak ledwo zmieszana szamponetka. Rześka jak podmuch suszarki. Panna Agnieszka.
- pani Agnieszko! Tutaj proszę! Zechciałaby pani zapozować? O tak! Pięknie! – krzyczał nienaturalnie podniecony fan wyginający się w różnych pozycjach. Wszystko po to, by zdobyć zdjęcie królowej.
Dziewczyna ochoczo przystąpiła do pozowania posyłając buziaki i mrugając zalotnie w stronę obiektywu.
Dzień był bardzo pracowity. Oprócz tradycyjnego układania i palenia włosów prostownicą bądź suszarką kilka klientek zażyczyło sobie trwałą ondulację. Jedna z nich, tajemnicza niewiasta, poprosiła dodatkowo o przefarbowanie włosów na rudo i balayage. Fryzjerka przejęta takim wyzwaniem w swej karierze czym prędzej rozpoczęła przygotowania do wymienionych zabiegów.
Po trwałej ondulacji u tajemniczej niewiasty przyszedł czas na koloryzację. Agniesia długo i starannie nakładała przygotowaną mieszankę, usiłując dogodzić tak znakomitej klientce. Nie spostrzegła nawet, że kobieta cały czas bacznie ją obserwuje. W owej euforii nasza bohaterka sięgnęła po ulubioną suszarkę w kolorze fuksji i poczęła suszyć owłosienie teraz rudowłosej damy.
Chwilę później, klientka była już gotowa do wyjścia.
- chwileczkę, pani Agnieszko, zanim zapłacę, chciałabym jeszcze spojrzeć w lustro. – to mówiąc, złapała kosmyk swych długich włosów i pociągnęła za końcówkę.
- aale, jak tooo???? – szepnęła Agnieszka obserwując włosy kobiety, które ciągnęły się wokół jej palca jak guma
- nie wie pani? Taka z pani gwiazda-fryzjerka a nie wie? NIE WOLNO FARBOWAĆ WŁOSÓW I ROBIĆ TRWAŁEJ W KRÓTKIM ODSTĘPIE CZASU, DZIFFKO! – twarz rudowłosej, prawie pozbawionej włosów klientki kolorem przypominała teraz wspomnianą suszarkę.
- ALE NAM NA PRAKTYKACH NIE MÓWIIIILIIII! ABUUUUUUU! – jęknęła biedna Agnieszka zanosząc się płaczem.
- TYLKO NA TO CZEKAŁAM! TERAZ MOGĘ CIĘ ZNISZCZYĆ! STRZEŻ SIĘ… - to mówiąc, klientka wyskoczyła z zakładu w tłum ludzi oblegający ulicę.
Od tego feralnego dnia nasza fryzjerka zaczęła codziennie sprawdzać wszystkie swoje konta bankowe oraz portale rekomendujące usługi fryzjerskie. Tajemnicza kobieta nie zdecydowała się jednak na zniszczenie tego, na czym Agnieszce zależało najbardziej: pieniędzy i sławy. W sercu dziewczyny rósł jednak niepokój. „W moim życiu jest coś, czego chyba pragnę, ale za nic nie mogę sobie przypomnieć! To pewnie nic ważnego” – pomyślała bohaterka nie zdając sobie sprawy z tego, co się działo.
- NIE! POLAND-POLSKA! – krzyknęła i rzuciła się do komputera. Wszystko było już jasne. Napis „W tym klubie nie ma jeszcze żadnych tematów” bił ją po oczach jak murzyni Gołotę w teleekspresie.
- Jak to się mogło stać? Przecież nie była to żadna z moich menadżerek! To zaufane nieznajome osoby z Internetu! – płakała – ach, to zbyt wiele na moje nerwy. Wezmę coś na uspokojenie i naleję wody do wanny…
Anonimowy Pokemon Numer Trzy już od kilku lat był zaufanym sługą Mistrzyni Grzebienia. Parzył jej kawę, przynosił czekoladki i wraz z innymi anonimowymi pokemonami umawiał kolejne klientki. Tym razem miał ważne zadanie.
- Panno Agnieszko! Panna Jola Rutowicz uprzejmie pyta, czy skusi się pani na kolejną dostawę ubrań z jej nowej kolekcji. Panno Agnieszko? Halo? Ha-. – tu Anonimowemu Pokemonowi Numer Trzy głos uwiązł w gardle, ponieważ to, co zobaczył naciskając na klamkę łazienki przeszło jego najśmielsze oczekiwania.
Agnieszka leżała z głową odchyloną do tyłu w wannie pełnej krwi.
CDN


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz