„Zofio, nie możemy być razem. Złożyłem przysięgę… Ale ja… Ja tak bardzo cię kocham!”
- auuuuu! Jakie to wzruszające! – zawyło dziewczę o imieniu Gabriela, znane przez otoczenie jako Niusii.
Zafascynowana losami księdza Ferdynanda, codziennie czytywała o jego przygodach i marzyła, że któregoś dnia spotka ją podobne wyzwanie. Nie przypuszczała jednak, że stanie się to niebawem…
***
- proszę księdza, proszę księdza! Ksiądz szalika zapomniał!
- Aniela, ile razy mam ci mówić, że jest lipiec? – Zbigniew, młody kapłan z małej miejscowości aż spochmurniał. – bój się Boga, przecież się usmażę!
- nie pyskuj ksiądz! Takie to młode a już pyskate – mruknęła gospodyni dusząc mężczyznę szalikiem, powodując nagły wytrzeszcz gałek ocznych – z panem Bogiem!
***
- Niusiu! Otwórz drzwi! Ksiądz przyjdzie! I okna! – sapnęła babcia
- KSIĄDZ? ALE JAK TO? JAK WYGLĄDAM? – krzyknęła podniecona dziewczynka – i po co okna? Będzie wskakiwał? To trzecie piętro!
- Nie, tępa idiotko, duszno mi! Konam! – powiedziała zniecierpliwiona babcia, choć jeszcze miała odrobinę sił.
Rzeczony ksiądz zjawił się po jakichś piętnastu minutach. Witając się z wierną parafianką, nawet nie zwrócił uwagi na jej dorastającą wnuczkę, lecz ta już postanowiła – Zbigniew zrzuci dla niej sutannę.
Pomimo bezpodstawnego wezwania kapłana do namaszczenia, mężczyzna wcale się nie obraził. Wypił pyszną herbatkę zagryzając herbatniki kupione pospiesznie przez dziewczę w pobliskim markecie dla najuboższych. Wychodząc podziękował za gościnę i pospiesznie udał się z powrotem na plebanię.
Wtedy Niusi dostrzegła okazję jedną na milion. Leżała spokojnie na podłodze w przedpokoju. Nawet nie drgnęła. Nawet jej tam nie zauważył. Dziewczyna skoczyła w miejsce, w które uprzednio się tak wpatrywała. „Mam ją!” pomyślała. „Komórka księdza Zbigniewa!”.
***
„Jesteś bardzo seksowny. Włóż sutannę, a będę twoja! Nie powiem nikomu!”
Zbigniew ze zdumieniem wpatrywał się w ekran świeżo odzyskanego telefonu. Dobrze że pani Petronela wykazała się postawą obywatelską i zatelefonowała na plebanię informując o znalezisku. Jego radość przyćmił jednak szok, gdy o czwartej nad ranem urządzenie „zamrygało” informując o owej wiadomości tekstowej. Widocznie miał cichą wielbicielkę. „Za mundurem panny sznurem” pomyślał. „Zajmę się tym później.”
Wymiana smsów trwała jeszcze kilka dni. Tajemnicza adoratorka Zbigniewa zapewniała o dozgonnym uwielbieniu i - co najważniejsze – dyskrecji. Zbyszek podjął decyzję. „Spotkam się z tą uroczą damą”.
***
- kiecka jest, mejkap jest… - mruczała Niusi wieczorem przed wejściem na plebanię. – dobrze że nie kazał mi przyjść między jedną mszą a drugą, ktoś mógłby donieść babci!
Stojąc przed budynkiem zastanawiała się, czy dobrze robi. Nikomu nie mówiła o swojej fascynacji „innymi żołnierzami”. Nie zrozumieliby. W końcu postanowiła wejść. Nacisnęła klamkę przeszklonych drzwi i weszła do środka.
- halo? Proszę księdza?? Jest tam kto? – pytała nieśmiało. Zdecydowała jednak, że zahukane dziewczę pozostanie na zewnątrz, a ona, świadoma i pewna siebie kobietka zdecydowanym krokiem wejdzie na pokoje.
Na plebanii nie było nikogo. Rozglądając się w środku podziwiała gustowne wnętrze, jednocześnie zastanawiając się, gdzie może być toaleta. Nagle światło zgasło. Zdezorientowana dziewczyna nie podjęła żadnej akcji, gdyż była zbyt zszokowana nagłą nieobecnością światła. Zastanawiając się, nad przyczyną zdarzenia nie usłyszała kroków…
Nagle poczuła coś, co uwolniło głos w jej gardle i na cichej, spokojnej plebanii rozległ się niewieści, dziewiczy krzyk. Od stóp do głów pokryta była lepką mazią o dziwnym, owocowym zapachu. Wolała nie wiedzieć, co to jest i kontynuować krzyk.
- Dobra robota Zbyniu! – powiedział znajomy głos i w tym momencie zapaliło się światło.
Dziewczynka, pokryta mieszanką zielonego, pomarańczowego i żółtego kisielu stała przed gromadką wyglądająca niczym pogromcy duchów zaopatrzeni dodatkowo w noktowizory. W roboczych fartuchach wystąpili przed nią gospodyni Aniela, babcia Petronela i naturalnie ksiądz Zbigniew, dzierżący dumnie miotacz zielonego kisielu i oblizujący wylot broni.
- pycha – szepnął mlaskając.
- zachciało się małolacie romansów – prychnęła oburzona Aniela patrząc z wyrzutem na biedną Niusi, której kisiel kapał nawet z nosa.
- muahahaha, jestem mózgiem tysiąclecia! Zbyniu, przybij! – zarechotała babcia, która w ostatnich dniach nagle odzyskała wigor.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz