W tym samym czasie Duśka i jej wierny pies, Molka, grały głową Bin Ladena w zbijaka.
-Dusiu, Dusiu!- słychać było nagle rozdzierający ryk Molki- PIŁECZKA SIĘ POPSUŁA!
Zrezygnowana Duśka poszła za źródłem hałasu. Faktycznie, nos Bin Ladena odpadł a z dziury w głowie dyndał mózg na rdzeniu kręgowym. Molka była już bliska rozpaczy. Duśka musiała prędko coś wymyślić.
-Nie martw się, Molciu... Znajdziemy ci nową piłeczkę, co? Jaką byś chciała?- spytała, klepiąc psa po pysku. Molci zaświeciły się oczy.
-A mogłabym dostać piłeczkę Czochera?- spytała z nadzieją.
Duśka usmiechnęła się pod noskiem.
-Ależ oczywiście. Oczywiście. Mamusia ci ją załatwi...- powiedziała, po czym oddaliła się w kierunku swego pałacu.

_____________________________________________
Czocher była już prawie u celu. Mijała rzędy neonowo różowych znaków informujących ją, że 'za 10 słodkich metrów skręć w prawo :*' i tym podobne. Tracąc powoli wzrok na tych neonowych światłach, w końcu ujrzała ten upragniony- ostatni - 'Kochanie! Witaj w moim zameczku!'. Z ulgą otworzywszy oczy, wysiadła z Czocheromobilu by stanąć na różowej trawie swoimi szlachetnymi stópkami. Nagle zewsząd napadł ją atak słodkości. W tej krainie wszystko było różowe, białe, błękitne, cytrynowe czy malinowe. Wszystko ociekało słodyczą. Ujrzała ostateczny cel swej podróży- pałac. Pałac z różowego szkła. Przy wejściu powitały ją jednorożce i śpiewające koty. Czując, że zbiera jej się na wymioty, jak najszybciej pragnęła dostać się do Królowej. Wreszcie jeden z jednorożców otworzył jej wrota, wołając:
-Wasza Królewska Słodkość! Przybyła Czocher!- po czym odszedł, zostawiając Czochera na łasce słodkości.
Niepewnie stojąc na pluszowym dywanie, Czocher próbowała dostrzec gdzieś Królową. Nagle usłyszała dźwięk dzwoneczków i melodyjny śpiew. To był Ona.
Najsłodsza we wszechświecie. Zamiast krwi płynie w niej miód. Łzy to sam cukier. Oczy błyszczą jak lukier. Niepowtarzalna.
Carolli.
_________________________________________
_________________________________________Tymczasem Duśka w swym pałacu obserwowała chlipającą Molkę nad głową Bin Ladena. W myślach knuła już genialny,niecny plan.
Hipsterzy byli za słabi. Nie zdobędą głowy Czochera, mieli tylko zniszczyć jej psychikę.
Śmierć Czochera, zwycięstwo Duśki, przejęcie władzy nad światem i głowa Czochera do zabawy. To się wydawało być idealnym sposobem na spędzenie wieczności.
Musi tylko wymyśleć, jakby ten plan zreazlizować.
Uśmiech pod nosem zwiastował sukces.
-Sługo!-zawołała. Nie doczekawszy się nikogo, zawołała raz drugi. -Sługo! SŁUGO!!!
Nasłuchiwała, lecz nikt nie nadchodził.
-CAROLLI!- zawołała już wściekła. -Gdzie ona się podziewa?- denerwowała się, nie mogąc nigdzie znaleźć wiernej służki.
-Niech to szlag z taką niekompetentą obsługą! W dzisiejszych czasach piekielnie trudno o dobrego sługę- narzekała.
Nic nie szkodzi. Poradzi sobie bez niej.
Wielki Plan Zabicia Czochera czas było zacząć.
Hipsterzy byli za słabi. Nie zdobędą głowy Czochera, mieli tylko zniszczyć jej psychikę.
Śmierć Czochera, zwycięstwo Duśki, przejęcie władzy nad światem i głowa Czochera do zabawy. To się wydawało być idealnym sposobem na spędzenie wieczności.
Musi tylko wymyśleć, jakby ten plan zreazlizować.
Uśmiech pod nosem zwiastował sukces.
-Sługo!-zawołała. Nie doczekawszy się nikogo, zawołała raz drugi. -Sługo! SŁUGO!!!
Nasłuchiwała, lecz nikt nie nadchodził.
-CAROLLI!- zawołała już wściekła. -Gdzie ona się podziewa?- denerwowała się, nie mogąc nigdzie znaleźć wiernej służki.
-Niech to szlag z taką niekompetentą obsługą! W dzisiejszych czasach piekielnie trudno o dobrego sługę- narzekała.
Nic nie szkodzi. Poradzi sobie bez niej.
Wielki Plan Zabicia Czochera czas było zacząć.
________________________________
-Carolli?- oniemiała Czocher. - To TY jesteś Królową Słodkości? Jakim cudem?! Przecież jesteś po stronie Duśki...-wpadała w panikę, czując już jakiś podstęp.
-Nie bój się,kochanie.- zaświergotała Carolli. - Nie zrobię ci krzywdy. Czekałam na ciebie od dawna. Przybywasz tu,bo potrzebujesz pomocy, prawda?Biedaczysko...
-Tak ta,dokladnie tak, Duśka nasłała na mnie armię hipsterów... W dodatku nie mam się czym jej zrewanżować, mam kiepski okres i...
-Cicho kochanie,cicho... Doskonale wiem, jak ci pomóc. I z przyjemnością to zrobię....
-Naprawdę?!...
-...ALE musisz mi pomóc. Zadam ci jedno, jedyne pytanie.- zbliżyła się do Czochera, zapalając różowe cygaro o smaku waty cukrowej- Czy chcesz zniszczyć Duśkę?
-Oczywiście!- żachnęła się Czocher.
Carolli prychnęła.
-Czocherku. Pytam się, czy chcesz ją zniszczyć. Zabić. Zmieść z powierzchni ziemi. Wtedy przejmiemy razem władzę nad światem... I nikt nam nie będzie przeszkadzał.
Do Czochera powoli zaczynała docierać ta piękna wizja.
-Jest jeden problem- kontynuowała Carolli - Czy będziesz w stanie zabić swojego odwiecznego wroga? Czy przez te wszystkie wspólne stulecia nie staliście się sobie bliskie? Zabijając ją, zabijesz cząstkę siebie. Swoj wróg to tak jak przyjaciel...
Czochera zaczęły teraz nachodzić negatywne myśli. Szybko je jednak odrzuciła.
-Zgoda. -powiedziała. -Zabijemy gnoja.
-I o to mi chodziło -mruknęła z zadowoleniem Carolli, nalewając sobie ognistej różowej whisky.
-Nie bój się,kochanie.- zaświergotała Carolli. - Nie zrobię ci krzywdy. Czekałam na ciebie od dawna. Przybywasz tu,bo potrzebujesz pomocy, prawda?Biedaczysko...
-Tak ta,dokladnie tak, Duśka nasłała na mnie armię hipsterów... W dodatku nie mam się czym jej zrewanżować, mam kiepski okres i...
-Cicho kochanie,cicho... Doskonale wiem, jak ci pomóc. I z przyjemnością to zrobię....
-Naprawdę?!...
-...ALE musisz mi pomóc. Zadam ci jedno, jedyne pytanie.- zbliżyła się do Czochera, zapalając różowe cygaro o smaku waty cukrowej- Czy chcesz zniszczyć Duśkę?
-Oczywiście!- żachnęła się Czocher.
Carolli prychnęła.
-Czocherku. Pytam się, czy chcesz ją zniszczyć. Zabić. Zmieść z powierzchni ziemi. Wtedy przejmiemy razem władzę nad światem... I nikt nam nie będzie przeszkadzał.
Do Czochera powoli zaczynała docierać ta piękna wizja.
-Jest jeden problem- kontynuowała Carolli - Czy będziesz w stanie zabić swojego odwiecznego wroga? Czy przez te wszystkie wspólne stulecia nie staliście się sobie bliskie? Zabijając ją, zabijesz cząstkę siebie. Swoj wróg to tak jak przyjaciel...
Czochera zaczęły teraz nachodzić negatywne myśli. Szybko je jednak odrzuciła.
-Zgoda. -powiedziała. -Zabijemy gnoja.
-I o to mi chodziło -mruknęła z zadowoleniem Carolli, nalewając sobie ognistej różowej whisky.
Carolli w roli królowej słodkości do mnie nie przemawia ;(
OdpowiedzUsuńigas, akcja skomplikuje się jeszcze bardziej ...;)
OdpowiedzUsuńbez urazy, ale w połowie przerwałam. nudy. wasz blog to tylko potwierdzenie teorii, że w p-p jest coś takiego jak elitka... nudno w kółko czytać o jednej i tej samej elicie wiatrówki. ;| zaraz będzie 'jak taka mądra to się ujawnij !' znając życie.
OdpowiedzUsuńAnonim na górze ma trochę racji... To się już staje nużące ciągle czytać o elitce. Lać na zwykłych uczestników! Lizu lizu dla wiatrówkowców ;/
OdpowiedzUsuńpozwolę sobie zauważyć, że "anonimowi" nie są na tyle charakterystyczni, żeby przytoczyć ich zachowania, czy teksty. z akcji czochera i duśki można się pośmiać, bo mniej więcej każdy wie o co chodzi. a wam nikt nie każe czytać.
OdpowiedzUsuńpozdrawiam :)
A czym wyróżniają się "zwykli" uczestnicy żeby o nich pisać?
OdpowiedzUsuńRównież pozdrawiam :)
A opowieść sama w sobie ogromnie mi się podoba, jest bardzo fajnie napisana i nie mogę doczekać się dalszych części :P
Duśka
ps. przepraszam za mój dziwnie napisany komentarz u góry :D
OdpowiedzUsuńDuśka znów.
Zgadzam się. Może i ciągle mówio się o tych osobach, ale co można powiedzieć o tych ' zwykłych'. Gówno. Nie udzielają się , często są tylko w zabawach, a nawet jeśli piszą w dyskusjach to [ jak widać] nie świecą , niew wyróżniają się.A jak kogoś nie widać to nie da się nijak go ocenić, opisać. Ale teraz załóżmy , że Czereśnia napisze o pierwszej lepsze osobie z hot or not. Pierwsze co zrobią osoby czytające to zadaczą pytanie samemu sobie : Kto to do jasnej ciasnej jest ? nie zamierzam lizac dupy Czocherowi , Dusi22 czy Carolli443, jednak one są znane i każdy uczestnik który od czasu do czasu jest w P-P Może coś o nich powiedzieć.
OdpowiedzUsuńSaga. [ przepraszam , bo napewno poplątałam i zamnieszałam tą wypowiedż]