wtorek, 9 sierpnia 2011

Kochany Pamiętniczku, cz.2

Kochany pamiętniczku, jak to dobrze, że miałam Cię w kieszeni. Nie wiem gdzie jesteśmy, ale wiem już kogo zabiję. Jedyne co pamiętam to paczuszka Niuty i Igas paląca papierosa. Później zrobiło się jasno.

Megi splunęła z obrzydzeniem na trawę obserwując wrak odrzutowca. Wszystko było starannie zaplanowane. Zdalnie sterowany odrzutowiec Dusi miał zaprogramowaną trasę, zadbano również o to, by nie przeciążyć maszyny nadmiernym bagażem. Nie przewidziano jednak destruktywnej natury Niuty, która pomimo dotrzymania przez Megi obietnicy postanowiła przywieźć ze sobą bombowe zabawki.
Obie winowajczynie, to jest Niuta i Igas odbywały karę. Megi, zazwyczaj spokojna dziewczyna nie mogła im wybaczyć zniweczenia planów życia. Jako że bagaż kobiet ocalał, dwie przeklęte klęczały teraz na workach z grochem.
- gdybym wiedziała, że wieziesz dynamit, wpakowałabym ci go do odbytu – warknęła Igas po kryjomu masując bolące kolano.
- gdybym wiedziała, że będzie miał kontakt z papierosem, wsadziłabym ci go do ryjca! – krzyknęła czerwona na twarzy Niuta, której worek pokutny zaczął już pękać pod ciężarem wiercącej się dziewczyny.
- ZAMKNĄĆ SIĘ! Jeszcze godzina! – wrzasnęła Megi, która ewidentnie nie była sobą.

Tymczasem Czocher i Dusia odpoczywały na polanie, ciesząc się znaleziskiem. Urządzenie do nawigacji przetrwało katastrofę i zostało znalezione niedaleko wraku.
- jesteśmy bliżej celu niż lotniska! – ucieszyła się Dusia i aż zacmokała.
- do rezerwatu jeszcze kilkadziesiąt kilometrów. Jeśli codziennie przejdziemy spory kawałek, dotrzemy na miejsce za jakiś tydzień. Oczywiście po drodze będziemy rozkładać obóz. – mózg Czochera na sam dźwięk słowa „obóz” doznał orgazmowego skurczu i poczuła, jak bardzo sucho ma w ustach.
- przypomniałaś mi o najważniejszym. Posiłek! – Dusia pstryknęła palcami wzywając już zbliżającą się So Cutkę.

Kochany pamiętniczku
Ledwo ruszyłyśmy w pieszą wędrówkę, a już musiałam interweniować. Przy przenoszeniu obozu wzięłam do ręki jedną z toreb i dźwięk, jaki się z niej wydobył zjeżył wszystkie włosy na mym ciele, w tym łonowe. Delikatny brzdęk sprawił, że musiałam do niej zajrzeć. Na dnie torby odkryłam pięć butelek wina marki „Sperma Szatana”. Jestem załamana i właśnie idę wymierzyć karę.

- IGAAAAS! – krzyk szefowej wyprawy spowodował nagłe zatrzęsienie ziemi – CO JA MÓWIŁAM O ALKOHOLU?? No co??
- „zero, zero, null” – wyrecytowała Igas znudzonym głosem
- może wyjaśnisz moje znalezisko? – to mówiąc, wysypała zawartość torby na ziemię.
Pięć butelek Spermy Szatana wypadło z hukiem na przykrywające je wcześniej paczki papierosów.
- nie wiem skąd to wzięłaś, ale prawdę mówiąc, chętnie bym się napiła… - zaczęła Igas, lecz szybko zamilkła, gdyż została zdzielona w głowę
- jak mam liczyć na waszą pomoc, jeśli robicie zamieszanie lub chodzicie pijane?? NA GROCH! – wrzasnęła.
- na groch? Ale Megiii! To nie ja! – pisnęła Igas trzymając się za głowę
- na groch i w dyby! – zarządziła szefowa i oddaliła się na spoczynek.

Dalsza część drogi była równie nieprzyjemna. Nieposłuszne członkinie ekipy miały już dość ciągłych kar i obrzydliwego jedzenia, a Megi była zmęczona ciągłymi psotami Niuty i wybrykami Igas, która od zakucia w dyby chodziła ze skwaszoną miną. Powłócząc nogami, dziewczyna potknęła się o kamień i upadła na ziemię, dotykając twarzą trawy.
Sypiąc wszystkimi znanymi jej przekleństwami podjęła próbę powstania, jednak coś sprawiło, że pozostała w pozycji leżącej.
Na miękkiej ziemi widniał świeży odcisk dużej stopy.

CDN

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz