wtorek, 1 maja 2012

Finał

Kończąc pisać kolejną opowiastkę, z satysfakcją strzelając palcami, Czereśnia z żądzą krwi w oczach czekała na reakcje plebsu. Ta pojawiła się niemal natychmiast po opublikowaniu posta. Opierając się wygodnie o fotel i czytając kolejne zdumione, zbulwersowane i gratulujące komentarze na temat jej najnowszego dzieła, zadzwoniła do Muchomorka.
-Wszystko idzie zgodnie z planem. Mamy je w garści.
-Cieszy mnie to.
-Następną opowiastkę zostawiam tobie.
-Świetnie, świetnie. Mam genialny pomysł.
-Zatem czekam. Stardoll również.
Czereśnia rozłączyła się. Minęło niewiele czasu od dnia, w którym wraz z Muchomorkiem założyły opowiastki. Kto by pomyślał, że pomysł ten okaże się taką żyłą złota. Był to czas,w którym na Stardoll zaczęły pojawiać się blogi z kiepską oprawą graficzną i mnóstwem błędów ortograficznych. Opowiadania na temat najbardziej wyróżniających się klubowiczów PP były kiepskie, a główny żart polegał na wpleceniu w wypowiedzi bohaterów paru przekleństw.
Czereśni pomysł Muchomorka o założeniu bloga z opowiastkami, tym razem wyższych lotów, spodobał jej się od razu. Dziewczyny złożyły przysięgę milczenia i zachowały wszelkie środki ostrożności. Dla Czereśni bywało to momentami trudne- wcielać się w rolę autorki i podekscytowanej fanki opowiastek jednocześnie.

Po paru publikacjach Opowiastki okazały się prawdziwym sukcesem.
-Nie czujesz czasem wyrzutów sumienia?-spytała Czereśnia.
-Tylko czasem. Ale pomyśl tylko, co będzie jak się ujawnimy...-zamruczała Muchomorek.
-Tak. Warto poczekać na tę chwilę.-potwierdziła Czereśnia.- Hej, chodźmy jeszcze na pizzę, mam na nią dziką ochotę.

Po pewnym czasie czytelnicy usilnie próbowali odkryć tożsamość autorek. Nastał ciężki okres- dziewczyny musiały zachowywać podwójną ostrożność. Zakładały dodatkowe zabezpieczenia na swoje konta i komputery. Uważały też, by nie pomylić swoich kont z fikcyjnymi.
-Kiedy to się skończy?-narzekała Muchomorek, pijąc swój koktajl
-Mam dość tego wiecznego analizowania każdego słowa, uważania na szpiegów i złodziei kont.-westchnęła Czereśnia.
-Powinnyśmy podrzucić im parę fałszywych tropów. To je zmyli, a my będziemy mieć chwilę spokoju.
Czereśnia potaknęła tylko i westchnęła, spoglądając na zachodzące słońce.Radom o tej porze dnia jest cudowny,pomyślała.

Od czasu narady w McDonaldzie dziewczyny od razu zabrały się do roboty. Wszędzie rozpuszczały plotki, w opowiastkach umieszczały fałszywe informacje o sobie. Chociaż to było trochę bolesne, napuszczały też swoje koleżanki przeciw sobie. Postanowiły też czynnie uczestniczyć w odkrywaniu tożsamości autorek. Tylko dzięki nim i fałszywymi oskarżeniami społeczeństwo Stardolla jeszcze ich nie odkryło.
-Uff,czerwony alarm odwołany.-usłyszała w słuchawce Czereśnia.
-W istocie. Nie mam siły na dzisiejszą opowiastkę. Proponuję małą przerwę.
-Ok. Za pół godziny pod Pałacem Kultury?
-Wolałabym na Krakowskim Przedmieściu. W Coffeheaven.
Godzinę później dziewczyny,popijając swoje ulubione frappe, mimo woli wałkowały wciąż ten sam temat.
-Zaczynam powoli mieć dosyć. Napisz o mnie, napisz o tym, blablabla...-Muchomorek siorbnęła kawą, a paniusie z pudelkami popatrzyły na nie ze zgrozą.
-Ja również. Często boję się, że nie byłam wystarczająco ostrożna i ujawniłam za dużo.
-Więc...kończymy?-Muchomorek popatrzyła na swoją starszą koleżankę,która nagle zbladła. -Hej?...Co z Opowia...-przerwała, gdy Czereśnia zatkała jej ręką usta.
-Cicho! Widzisz tamtą blond dziewczynę? To Kuromi. Z PP. Płaćmy szybko i wychodzimy stąd. Miejmy nadzieję, że nas nie usłyszała.
-Nie wie przecież, że też mieszkamy w Warszawie.
-Co z tego. Musimy zachować ostrożność. Widziała przecież moje zdjęcia.

 Minęły kolejne tygodnie słodkiej anonimowości, którą coraz trudniej było utrzymać. Dziewczyny  uciekały się już do bardziej drastycznych metod. Jedną z nich było zainicjonowanie spotkania z Igasem, najbardziej upierdliwą dla autorek klubowiczką.
-Jeszcze trochę, a wszystko nam zniszczy- jęczała Muchomorek.
-Wiem. Ale na biologii obmyślilam cudowny wręcz plan.Spotkam się z Igasem.
-Nie rozumiem.
-Pojadę do wujka i tam się z nią spotkam. A w międzyczasie...napiszemy nową opowiastkę i opublikujemy ją o ustalonej godzinie. Wszystko już sprawdziłam.W ten sposób Igas wyzbędzie się podejrzeń o mnie.
-Genialne.

W klubie aż wrzało od podejrzeń. Każdy oskarżał każdego. Dziewczyny nie nadążały z obalaniem kolejnych prawidłowych wniosków. Wszystko bylo coraz trudniejsze. Największy problem dziewczyny miały z Dusią.
-Niech ją cholera weźmie- syczała Muchomorek, rozmawiając jednocześnie z Niutą i Maliną. Dusia jako jedyna miała rację co do tożsamości autorek i słusznie wyciągała wnioski. Niuta i Malina nie odgadły jeszcze, ale były niepokojąco blisko rozwiązania. Trzeba było je wszystkie zmylić.

Był piękny, wyjątkowo ciepły, wiosenny wieczór. Dziewczyny spacerowały ulicami miasta, rozważając nad poważnym problemem.
-Ja myślę,że powinnyśmy to zrobić. To już posunęło się za daleko.
-Mówię to z ciężkim sercem,ale... Też tak uważam.
-Postać Bażanta na chwilę je zmyliła. Nie odkryją czegoś, czego nie ma. Ale i tak jeszcze trochę i wysiądę ze stresu.
- Kiedy więc kończymy?
-Zaczynamy jeszcze dzisiaj.Niech to będzie wielkie.

Przystąpiły więc do końcowej fazy istnienia Opowiastek. Zastawiły mnóstwo pułapek, jeszcze więcej podrzuciły fałszywych tropów, a największym wyczynem było wysłużenie się Niutą, Foką i Megi, które były niczego nieświadome. Dusia i jej świta tryumfowały. Wtedy postanowiły ujawnić się ostatecznie. Pojawiła się pierwsza, końcowa opowiastka. Emocje opadły, klubowiczki zwątpiły. Wydawały się już być znudzone. Idealny moment, by zakończyć istnienie opowiastek. I tak oto dobrnęliśmy do  dnia 1 maja 2012 roku.

Czereśnia:Od tamtej pory minął prawie rok. Opowiastki powstały bardziej z nudów. Frajda była niesamowita. Uczucie towarzyszące rozmawianiu z wami o opowiastkach również.  Ukrywanie się przed wami, wplatanie was w intrygi i podkładanie tropów tym bardziej. Dałyście mi mnóstwo zabawy-dzięki. Mam nadzieję, że nie poczujecie się urażone, kiedy odkryjecie naszą tożsamość. Dusiu- przykro mi,że twoje podejrzenia się nie sprawdziły. Ba, nigdy nie odgadłaś MOJEJ tożsamości. To mnie cieszy. Niucie, Foce i Megi dziękuję, że nieświadomie nam pomogły. Reszcie dziękuję, że nakręcały nasz 'biznes'. I że byłyście z nami. Za słowa krytyki i pochwały. Bywajcie.

kilka cukierkowych słów od Muchomorka: życzę wam, aby nasza cwana intryga któregoś dnia stała się prawdziwa. Niucie życzę cudownego wesela z Maniem (i mnóstwa małych Ziemów biegających pod skocznią), Megi spotkania ze swym mężczyzną, Czocherowi wzorowego zdania matury, Dusi objęcia choć częściowej władzy nad światem, Carolli wytrwałości w obcowaniu z jej (nielotnymi) realnymi burakami, Dobi repliki Wersalu, Malinie Merlina w skali 1:1 z krwi i kości, Foce powodzenia z Gumisiem, żebyś nie musiała wylewać żali. Nie czujcie się urażone, jeśli przypadł wam "zasrany epizod" (pozdrawiam cię Gabo), bądź lipna rola. Każda opowieść potrzebuje ubarwienia i nie zdradza to moich osobistych sympatii, czy antypatii. Dziękujemy za wszystkie ciepłe słowa (skierowane do anonimów, jakby nie było) i za niemal roczną przygodę z pisaniem.

Po odbiór naszej tożsamości zapraszamy tutaj:
http://www.photoblog.pl/mouchomorek
Bawcie się dobrze.


2 komentarze: