czwartek, 26 kwietnia 2012

Bal pożegnalny


ze względu na to, że szef opowiastek nie dotrzymał słowa i zmienił hasło do bloga, za zgodą megi wyjawiam kto pisze opowiastki.
czyli jak już widzicie, bażantem była megi, czereśnią była foka. muchomor marcepan.

- a więc to tak… - Czereśnia podrapała się po głowie, szczerząc zęby w przebiegłym uśmiechu. Posty dziewczyn napawały ją dumą. Nie sądziła, że cokolwiek ją jeszcze zaskoczy.
Nie zwlekając, wykręciła numer Muchomorka.
- tak? – zaspany głos wyrażał co najmniej zdziwienie.
- wstawaj, Muchomor. Robi się ciekawie.


Kilka tygodni później
Marcepan, Megi i Foka w towarzystwie Niuty opuściły budynek. Niuta, jako menadżer i ochroniarz, odsuwała natrętnych dziennikarzy i fotoreporterów. Dziewczyny dotarły do limuzyny i opadły na siedzenia z jękiem zawodu.
- wiedziałam, że będzie szum. Nie podoba mi się to. Pragnę świętego spokoju – warknęła Megi, przytulając się do szyby.
- daj spokój Megi, jest fajnie! W ostatnim tygodniu wpłynęło dwanaście propozycji reklam z udziałem waszej drużyny! – Niuta była w siódmym niebie, jak gdyby dotknęła prącia samego Manuela.
- sława jest zajebista, ale dzisiaj przegoniłam już drugiego zboczeńca z balkonu – dodała z obrzydzeniem Marcepan.
Foka była bardziej zadowolona niż jej koleżanki i powoli sączyła drinka.
- ja się cieszę. A teraz wybaczcie, muszę zaprosić Gumisia na imprezę z Rihaną. Nie może mi odmówić!

- Dusiu, podaj mi ten obrus. Królewskie złoto pasuje bardziej! – Carolli wyśmienicie czuła się w roli organizatorki.
- ja? Ale nie wiem jak… Pupek! Podaj pani obrus!
- Pupek nie istnieje, laluniu. Za bardzo wczułaś się w historię – Igas zarechotała złośliwie.
- a tak podobała mi się wizja rządzenia światem… – dziewczyna usiadła na ziemi i ukryła twarz w dłoniach.

Tymczasem Marchewka, Koteczka i Czocher pomagały Malince wybrać odpowiedni garnitur dla Merlina.
- wybierz zielony. Pasuje do wszystkiego – podsunęła Marchewka, przeszukując szafę.
- nie! Granat jest dumnym kolorem. Symbolizuje mądrość, naukę i sukces! – zachwycała się Koteczka.
- co za różnica? To tylko kukła – powiedziała Czocher, czochrając podobiznę Merlina po peruce.
Malina zaczęła szlochać.
- może i kukła, ale ma dużego pena!

***
Przyjęcie na cześć autorek opowiastek zaczynało się wieczorem. Czarna limuzyna zaparkowała na podjeździe.
Pierwsza wysiadła z niej Niuta. Miała na sobie atłasową suknię w różowym kolorze. Jako osoba stojąca za ujawnieniem, była z siebie bardzo dumna i machała zebranym.
Za Niutą wytoczyły się, wstawione już nieco, bohaterki tego dnia. Foka uśmiechała się tajemniczo, Megi głupkowato, a Marcepan przybrała pokerfejsa.

Wszyscy doskonale się bawili. Goście z różnych stron byli zachwyceni pięknem krainy Stardoll i przepychem uroczystości. W licznym tłumie nikt nie zauważył zniknięcia pewnych postaci.

- raz, dwa, trzy, próba mikrofonu! – z głośników zamiast muzyki popłynął kobiecy głos.
- co się dzieje? – zdumiona Carolli aż wstała z krzesła.
- prosimy wszystkich o uwagę! Majster, kurtyna w górę!
Oczom zebranych ukazały się postaci w maskach i kapturach. Jedna z nich zabrała głos.
- dobrze się bawicie? Zapewne świetnie. Megi, Foka, Marcepan, dzięki za wypromowanie naszej roboty i odwrócenie uwagi od nas.
- KUPIŁY TO! Nie wiem co powiedzieć, jestem wzruszona… - w tym miejscu dziewczyna teatralnie wydmuchała nos.
- i nie próbujcie zaprzeczać. Dałyście się wrobić. Niezłe przedstawienie.
- niestety, nie możemy wam pozwolić na zagarnięcie naszej chwały – tajemnicza postać numer jeden przemówiła ponownie.
- pokaż swe oblicze! – wrzasnął ktoś z tłumu.
- Chwileczkę. Nie chcecie poznać całej historii? Muchomor, zapraszam…

ciąg dalszy nastąpi.

4 komentarze: