niedziela, 15 kwietnia 2012

Aromat elity


- Hejho, hejhoo, na rozpierduchę by się szło… - zaintonowała pełna werwy Czocher, przyspieszając kroku. Wreszcie odnalazła sens życia. Po co studia, po co trud, kiedy pełen poksów klub?
Nasza bohaterka dotarła w końcu do swego garażu, gdzie czekał na nią czyściutki, wypastowany przez Gabi336ekstra, różowy CZOCHERMOBIL. Dziewczyna wsiadła do maszyny i ruszyła w stronę zachodzącego słońca…

Tymczasem w dworku Dusi panował bałagan. Pupek, który wybrał się na zasłużone wakacje na Karaibach, wyznaczył na swoją zastępczynię So cute, która – pomimo wprawy – biegała jak szalona z mopem, który nie spełniał jej poleceń.
Zawiedziona Duśka sięgnęła po swój bajerancki telefon i wykręciła numer z Zakazanej Listy Duskosławy.
- *BIIIIP* tu telefon w Czochermobilu. Zostaw wiadomość, może jej nie skasuję.
- Na rany Pupka! – zaklęła wściekła Dusia – Rozkazuję ci w tej chwili odebrać, zakało świata, skazo narodu, smrodzie klubu! Nie zapominaj, że wiem, co zrobiłaś z…
- Czochermobil, przy telefonie Czocher! Czym mogę służyć, kochana? – syknęła pełna gniewu właścicielka pojazdu.
- Nudzę się. Pora na naszą największą przyjemność – zamruczała rozkosznie Dusia, bawiąc się kablem telefonu.
- znowu? – Czocher była co prawda w odpowiednim nastroju, jednak nie wiedziała jak sprostać wymaganiom koleżanki.

Klaudia pięć pięć siedem radośnie wybiegła z domu. Uzbrojona w wiklinowy koszyczek, udała się do lasu. Stokrotki, grzybki i kamyki czekały, krzycząc bezgłośnie „weź mnie do domu!”. Dziewczynka, pełna ekscytacji ruszyła przed siebie, w celu spędzenia idyllicznego popołudnia.
- BIEEEGNĘĘ JAK WIAAATR, KWIAAATKI W KOSZYKU MAAAAM, KOMUŚ JE DAAM
- Nie tak prędko, słodziaku…
Na leśnej ścieżce pojawiły się dwie zamaskowane postaci.
- Kim jesteście? Chcecie mi pomóc zbierać grzybki? – zachichotała Klaudia i pokazała dumnie swój koszyk.
- Nie, chcemy cię zabrać w pewne miejsce – jedna z zamaskowanych postaci wyciągnęła smukłą dłoń do dziewczynki.
- okej! – Klaudia wesoło złapała wyciągniętą rękę i trzy postaci ruszyły w stronę jeszcze nieznanego zła…

Oczom Klaudii ukazała się gustowna polanka i pozłacana studnia na środku odludzia.
- ojeeej, co to jest? – spytała dziewczynka z rozdziawioną buzią.
- to magiczna studnia życzeń, kochanie. Spełnia wszystkie, nawet najbardziej skryte pragnienia.
- jesteście dobrymi wróżkami?? – krzyknęła zaaferowana dziewuszka, a koszyczek wypadł jej z rąk.
- jak najbardziej. Musisz tylko wskoczyć do studni. Proszę, wejdź do wiaderka.
Dziewczynka posłusznie spełniła wolę dobrych wróżek.
- a jak wyglądacie? – spytała zaciekawiona, siedząc w przymałym wiaderku
- chciałabyś zobaczyć? Proszę bardzo.
Postaci zdjęły maski i ujawniły swe oblicza.
- działamy na własną rękę, niezależnie…
- …reprezentujemy światłą elitę…
- …DUSIA…
- …CZOCHER…
- …przygotuj się na spotkanie z ciemną otchłanią! – podniecona Dusia zaczęła opuszczać wiadro wgłąb studni.
Nagle rozległ się trzask. Wiadro zaczęło szybko spadać w dół, ku ogromnemu zdziwieniu Dusi, trzymającej wyrwaną dźwignię w ręce.
- NIEEEE! – echo głosu Klaudii rozchodziło się po studni
- a to ci heca! Zapiała Czocher, klaszcząc w dłonie.

Klaudia przeżyła upadek. Spadając, uderzyła jednak w coś twardego.
- Kim jesteś i co robisz w mojej otchłaniiiiiiiiiiiiii? – twardy obiekt okazał się być głową pustelnicy, która na dnie studni postradała zmysły.
- jestem Klaudia, zbieram grzybki! – ofiara nudy Dusi pozostawała optymistką – jak ci na imię, dziewczynko z buszem na głowie?
- zwą mnie... Anitelka. A raczej zwali, zanim Czocher obiecała mi portal do krainy kucyków! – Anitelka splunęła z odrazą na ziemię w otchłani - Siedzę tu już zbyt długo i tak się składa, że od dawna nie miałam mięsa w ustach…
- to może zamówimy? – biedna Klaudia nie wiedziała, co za chwilę się zdarzy.
- już zamówiłam. Przed chwilą dostarczono! – to mówiąc, okazała swe zaostrzone zęby.

Nie gorszmy czytelników opisem tego, co działo się kilka chwil później. Wiedzcie jednak, że nuda Dusi została na jakiś czas pokonana.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz