piątek, 2 września 2011

Trudna sprawa Maliny


„Obiecała mi, cipa.” – pomyślała dziewczyna kładąc się do snu. W jej umyśle, niczym satelita wokół ziemi, krążyło wspomnienie bitwy, jaka rozegrała się pod domkiem Carolli. Malina, jako dziewczę o dobrym serduszku, postanowiła wspomóc Niutę, która była jej bardzo droga. Zwabiła ją też obietnica, którą złożyła przyjaciółka.
Nasza bohaterka, zasypiając, doznała nagłego oświecenia i genialnej wizji. Szybko odnalazła swój oczojebnie malinowy telefon i postanowiła zadzwonić do jednej z koleżanek.
- halo, Gaba, co robisz?
- kupę. – stęknęła rozmówczyni nie przerywając czynności
- zadzwoń do mnie z samego rana. – rozkazała Malina – mam dla ciebie zadanie specjalne.
„Nie będę czekać na Niutę. Nie mogę. Plan musi być zrealizowany w tej chwili…” – pomyślała, rozłączając się. Po chwili przyjemnie szumiało jej w uszach i poczuła drobne ziarenka piasku pod powiekami. Sen zbliżał się nieubłaganie, przenosząc ją do cukierkowej krainy wspomnień…

- Mamoo, Krysi odpadła głowa! – krzyknęła Malinka zanosząc się płaczem.
- co się stało? – spytała mama, podnosząc z podłogi lalczyne zwłoki, czyli ciało i głowę z wyciętym otworem w miejscu ust.
- bawiła się z Krystiaaanem – dziewczynka nadal łkała, wiedząc, że w nieodwracalny sposób uśmierciła kochankę swojego ulubionego Kena.
- nie płacz, kochanie. Niedługo odwiedzi nas tatuś. Na pewno kupi ci nową Krysię. – mama, starając się uspokoić córeczkę, wytarła wystającego z jej noska gila.

Gdy zadzwonił dzwonek, Malinka pierwsza dobiegła do drzwi.
- taaataaa! – krzyknęła radośnie i otworzyła wrota malinowej posiadłości
Drzwi, otwierając się na oścież, ukazały sylwetkę wysokiego, długowłosego mężczyzny w szkarłatnym płaszczu.
Milczący przybysz usiadł na krześle podstawionym przez malinową mamę. Odmówił, gdy zaproponowano herbatę i coś mocniejszego.
Mężczyzna, widząc oczekujący wzrok córki, przypomniał sobie o celu wizyty. Grzebiąc w płaszczu, odnalazł mały pakunek. Oczom Malinki ukazała się nowa, rudowłosa Krysia o sępim spojrzeniu. Do pudełeczka dołączona była kartka: „dla Malinki od kochanego Papcia.”
Malinka była zbyt pochłonięta zabawą by zauważyć wychodzącą postać i zamykające się drzwi wejściowe.

Od tego czasu minęło dziewięć długich lat. Malina stała się pewną siebie, umiarkowanie niezależną, nastoletnią kobietą. Ruda Krysia i Krystian nadal spoczywali na jej biurku bynajmniej nie w grzeczniej pozycji. Malina wyrosła już jednak z zabawy lalkami. Od pewnego czasu jej zainteresowania wykraczały poza normy społeczne. Targana emocjami i własnym ja, od pewnego czasu marzyła o jednym. Bliskość fizyczna z wielkim Merlinem.

Gaba i Killy siedziały wygodnie na sofie w salonie Maliny. Jej mama właśnie podawała herbatkę, gdy dziewczyna rozsunęła przed gośćmi planszę z planem akcji.
- jesteś pewna, że to wypali? – spytała niepewnie Killy – nie wiem, czy potrafię udawać kurierkę. Wolałabym drugą rolę.
- Killy… Gaba jest jakby bardziej przystosowana do drugiej roli. Włoży piórka do dupki i będzie dobrze – zapewniała spokojnie Malina, bojąc się niewyparzonej gęby koleżanki
- to, że poczwara nie może odegrać mojej roli jest oczywiste, ale dlaczego mam paradować z piórkami w dupie? – zdziwiła się Gaba, omal nie dławiąc się ciastkiem.
- taki kostium zaprojektowałam i masz być cicho. Trzymaj się planu – zarządziła Malina, dumna ze swej przebiegłości.

Mężczyzna usłyszał dzwonek do drzwi. Prędko włożył szlafrok i przyczesał swoje aksamitne włosy grzebieniem. Przed drzwiami stała młoda dziewczyna z ogromną paczką.
- pan Merlin Męson?
- taa…
- mam dla pana paczkę.
- no domyślam się. Nawet na dziwkę jesteś za brzydka – Merlin przyjął paczkę i zamierzał zatrzasnąć drzwi, jednak nie docenił przebiegłości Killy.
- a pan jest tępym ćwokiem – odpowiedziała dziewczyna, pozwalając, by obelga dogłębnie spenetrowała uszy i mózg człowieka stojącego przed nią. Drzwi w końcu się zamknęły.
Merlin otworzył paczkę, mocując się z wszechobecnymi zabezpieczeniami. Jego oczom ukazał się wielki, pokryty czarnym lukrem tort. Mężczyzna aż przysiadł na samych pośladkach. „zajebioza.” – pomyślał.
To jeszcze nic. Na oczach naszego przystojniaka, wieko tortu zaczęło się podnosić. Merlin przetarł oczy ze zdumienia. Czy to grzybki, które zjadł dziś na śniadanie, czy może koniak wyprawia rewolucję nie tylko w jego jelitach? Wierzch tortu z gracją opadł na podłogę przed stopami Merlina.
Jedna nóżka i druga. Z tortu z gracją wyszła niewiasta w karnawałowym kostiumie rodem z Rio. Piórka w pupie dodawały całości uroku i lekkości. Przed jego oczami stanęła Gaba.
- Merlinie… to dla ciebie! – krzyknęła i rozpoczęła dziki taniec.
W końcu zbliżyła się do mężczyzny na tyle blisko, by skraść mu słodki pocałunek. Merlin zamknął oczy.
Zamiast ciepłych i miękkich warg, poczuł na twarzy wilgotną tkaninę. Wokół zrobiło się ciemno.

Gdy wizja zaczęła nabierać kolorów, powoli zaczął rozpoznawać znajome miejsce.
- dzień dobry! – krzyknęła Malina, z radości podskakując. – jesteś mój i tylko mój!
- Malina! W tej chwili mnie rozwiąż! – krzyknął mężczyzna ze łzami w oczach.
- niedoczekanie twoje! – pisnęła dziewczyna – będziemy się dobrze bawić!

Opis dalszych czynności z pewnością nie jest odpowiedni dla większości czytelników. Wiedzcie jednak, że Merlin przeżył napaść, choć został mocno sponiewierany.

Trudne sprawyyy zniknęły gdzieeś, niech twoje serce rozwiąże jeee, trudne spraaawyyy!

W małej miejscowości na prowincji zamieszkuje Angelika L. ze swoją córką Maliną. Kobieta jest po rozwodzie i samotnie wychowuje dziewczynkę. Merlin, były mąż Angeliki od kilku lat nie utrzymuje kontaktu z córką. Pewnego dnia, dziewczyna postanawia nawiązać kontakt z ojcem.

- Bo ja kocham Merlinka – szepcze Malina (14) – pociąga mnie i chcę go bić po pupci.
Mama Malinki nie widzi niczego nieprawidłowego w zachowaniu córki
- Malina dojrzewa, to normalne, że zaczyna interesować się płcią przeciwną – mówi Angelika (35).

Dziewczynka wpada na demoniczny plan. Decyduje się porwać ojca z pomocą koleżanek.
- zgodziłam się, bo lubię Malinę – odpowiada Gaba (16)

Malina odnosi sukces i po pewnym czasie Merlin staje się zakładnikiem w domu córki. Gwałcony i bity nie rozumie, dlaczego córka tak wcześnie zdecydowała się na aktywność seksualną.
- jak mogłaś mi to zrobić? Boli! I chcę papierosa! – Merlin tupnął ze złości.
- proszę, tatusiu. Nie złość się, byłam taka samotna!
- Malino… jak mogłaś? Odebrałaś mi skrycie pielęgnowane dziewictwo!
Szklanka koniaku wyleciała z rączki Maliny i z łoskotem rozbiła się o posadzkę kuchni.
- tatusiu... jak to możliwe? Jak to mamie zrobiłeś?
- normalnie, dałem jej chusteczkę, żeby wytarła nos po tym, jak ten drań ją…
- Merlin! Ty nie jesteś moim ojcem! – krzyknęła wyraźnie zszokowana Malina. - Mamo, dlaczego Merlin nie jest moim ojcem?
- uspokój się, dziecko. Czy to ma jakiekolwiek znaczenie?- odpowiedziała leniwie Angelika zmieniając kanały w telewizji.

Atmosfera w domu Męsonów stała się bardzo napięta. Angelika postanowiła podać pomidorową.

Malina z zażenowaniem wyłączyła telewizor.
- maamoo, dlaczego zrobili z nas jakichś idiotów? Przecież Merlinowi się podobało. Nawet wysłał mi w prezencie skarpetki!
Mama zrezygnowana pokiwała głową. „Coś ewidentnie mi tu nie pasuje. Nie mogę się skupić, nie mogę myśleć. Coś jest nie tak!”
Wtedy doznała olśnienia.
„no tak! Przesoliłam zupę!”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz